Cudowne i pożyteczne

O znaczeniu
PODZIĘKOWANIE

Wielu ludzi miało swój udział w tworzeniu baśni. Wielu ludzi ma też swój udział
w powstaniu niniejszej książki. Przede wszystkim dzieci, których reakcje uprzytomniły mi, jak doniosłą rolę odgrywają baśnie w ich życiu, oraz psychoanaliza, która pozwoliła mi dotrzeć do głębszych znaczeń baśniowych. Wprowadzenie w cudowny świat baśni zawdzięczam matce; gdyby nie wpływ, jaki na mnie wywarła, nigdy by do napisania tej książki nie doszło.
Podczas pracy nad nią wielu przyjaciół okazało miłe zainteresowanie zajmującymi mnie problemami; przekazali mi oni liczne pomocne uwagi. Wyrazy wdzięczności niechaj przyjmą Marjorie i Al Flarsheim, Frances Gitelson, Elizabeth Goidner, Robert Gottlieb, Joyce Jack, Paul Kramer, Ruth Marquis, Jacqui Sanders, Linnea Vacca i wielu innych.

Rękopis mój zredagowała Joyce Jack; dzięki jej cierpliwości i niezwykle wnikliwemu opracowaniu otrzymał on obecną postać. W osobie Roberta Gottlieba miałem szczęście znaleźć wydawcę, o jakim marzy każdy autor, bo łączącego subtelne, dodające zachęty zrozumienie z głębokim krytycyzmem.

Nie mniejszą wdzięczność chciałbym także wyrazić Fundacji Spencera, której stypendium pozwoliło mi książkę napisać.
Życzliwe i przyjazne zrozumienie ze strony H. Thomasa Jamesa, prezesa Fundacji, było dla mnie nieocenionym wsparciem.

Autor

cdn…


Wstęp

WALKA O NADANIE SENSU WŁASNEJ EGZYSTENCJI

CudowneJeśli nie chcemy żyć z dnia na dzień, ale pragniemy w pełni świadomie przeżywać własną egzystencję, wówczas naszą największą potrzebą i najtrudniejszym zadaniem jest znalezienie jej sensu. Wiadomo powszechnie, jak wielu ludzi traci chęć do życia i zaprzestaje wszelkich wysiłków, ponieważ wymknęło im się znaczenie własnej egzystencji. Nie pojmuje się go nagle w określonym wieku, nawet po osiągnięciu dojrzałości liczonej w latach. Odwrotnie, dojrzałość psychiczną zdobywa się dopiero wówczas, gdy dochodzimy do głębokiego zrozumienia, jaki może lub powinien być sens naszego życia. A zrozumienie takie jest rezultatem długiego rozwoju: w każdym wieku poszukujemy pewnego minimum owego sensu – i winniśmy być zdolni do tego, aby go odnaleźć – zgodnie z przebywaną fazą rozwojową umysłu i aktualnymi możliwościami rozumienia.

Wbrew starożytnemu mitowi, mądrość nie wyłania się w jednej chwili, w pełni ukształtowana, jak Atena z głowy Zeusa; dochodzi się do niej niezmiernie powoli, a jej początki są całkowicie irracjonalne. Mądre zrozumienie sensu własnej egzystencji na tym świecie można zyskać dopiero wówczas, gdy jest się dorosłym, na podstawie przeżytych doświadczeń. Niestety, bardzo wielu rodziców pragnie, aby umysły dzieci funkcjonowały tak samo jak ich własne – podczas gdy dojrzałe pojmowanie samego siebie i świata, a także wyobrażenia dotyczące sensu życia muszą rozwijać się równie powoli jak ciało i umysł.

Najważniejsze, a zarazem najtrudniejsze zadanie w chowaniu dzieci, tak dawniej, jak dziś, to pomaganie im w znajdowaniu sensu własnego życia. Aby to osiągnąć, muszą one przejść przez wiele doświadczeń związanych z dorastaniem. Dziecko musi w miarę swego rozwoju uczyć się krok po kroku lepiej rozumieć siebie; pozwala mu to lepiej rozumieć innych ludzi, a w rezultacie – nawiązywać z nimi więzi pełne znaczenia i wzajemnych satysfakcji.

Chcąc odnaleźć głębszy sens życia, trzeba być zdolnym do wyjścia poza ciasne granice egzystencji egocentrycznej oraz wierzyć w możność wniesienia – jeśli nie teraz, to kiedyś w przyszłości – istotnego wkładu w swoje życie. Poczucie to jest konieczne, jeśli chce się być zadowolonym z siebie i z tego, co się robi. Ażeby nie być zdanym na łaskę losu, trzeba rozwijać własne zasoby wewnętrzne w taki sposób, by uczucia, wyobraźnia i intelekt wzajemnie wspierały się i wzbogacały. Uczucia pozytywne dają nam siły potrzebne do rozwijania naszej racjonalności; nadzieja na przyszłość jest dla nas jedynym oparciem wobec nieuchronnych przeciwności losu.

Jako wychowawca i psychoterapeuta dzieci cierpiących na poważne zaburzenia emocjonalne miałem za główne zadanie przywrócić im poczucie, że własne życie ma sens. Praca nad tym dowiodła mi, że dzieci nie wymagałyby specjalnego leczenia, gdyby chowano je tak, iż życie miałoby dla nich sens. Musiałem dociec, jakie doświadczenia życiowe dziecka najbardziej sprzyjają temu, żeby własne życie miało dla niego sens; dzięki jakim doświadczeniom życie w ogóle ma więcej znaczenia. Najważniejszy jest w tej dziedzinie wpływ rodziców i innych osób opiekujących się dzieckiem, a następnie – dziedzictwa kultury, jeśli jest ono przekazywane dziecku we właściwy sposób. Młodszemu dziecku przekazują je najlepiej utwory literackie.

Zważywszy te fakty uznałem, że poważna część literatury mającej rozwijać umysł i osobowość dziecka jest bardzo niezadowalająca, nie pobudza bowiem i nie wzmacnia tych jego zasobów, które są mu najbardziej potrzebne przy rozwiązywaniu trudnych problemów wewnętrznych. Elementarze, z których dziecko uczy się czytać w przedszkolu, a potem w szkole, mają jedynie na celu rozwijanie technicznej sprawności, w oderwaniu od treści. Przeważająca część tzw. "literatury dziecięcej" stara się albo bawić, albo pouczać, albo łączyć naukę z zabawą. Lecz większość tych książek ma treść tak płytką, że nie dają one nic istotnego. Zdobywanie określonej sprawności, takiej jak umiejętność czytania, staje się bezwartościowe, jeżeli poznawane dzięki niej treści nie wnoszą nic ważnego do naszego życia.

Wszyscy skłonni jesteśmy oceniać przyszłą wartość jakiegoś działania na podstawie tego, co daje nam ono obecnie. Odnosi się to zwłaszcza do dziecka, ponieważ w znacznie większej mierze niż człowiek dorosły żyje ono teraźniejszością i choć przeżywa lęki o własną przyszłość, ma jedynie bardzo niejasne wyobrażenie o tym, jaka będzie i czego będzie od niego wymagała. Jeżeli opowieści, których dziecko słucha albo które czyta, są jałowe, myśl, że opanowanie umiejętności czytania pozwoli mu w przyszłości wzbogacić swoje życie, stanowi dla niego jedynie pustą obietnicę. Największą wadą wspomnianych książek dla dzieci jest to, że okradają dziecko z tej wartości, jakiej powinno mu dostarczać obcowanie z literaturą, a jaką jest umożliwienie mu wglądu w głębsze znaczenie życia i w sprawy, które są dla dziecka najważniejsze w danej fazie rozwoju.

Jeśli opowieść ma naprawdę przykuć uwagę dziecka, musi je zabawić i obudzić w nim ciekawość. Jeśli jednak ma wzbogacić jego życie, musi pobudzać wyobraźnię, pomóc dziecku w rozwijaniu inteligencji i porządkowaniu uczuć, musi mieć związek z jego lękami i dążeniami oraz umożliwić mu pełne rozeznanie własnych trudności, a zarazem poddać sposoby rozwiązywania nękających je problemów. Krótko mówiąc, musi się odnosić jednocześnie do wszystkich aspektów dziecięcej osobowości i niczego przy tym nie bagatelizować. Przeciwnie, winna traktować trudne dylematy dziecięce z całą powagą, a zwłaszcza budzić w dziecku wiarę w siebie i w swoją przyszłość.

Z tych i wielu innych powodów żadna "literatura dziecięca" (poza nielicznymi wyjątkami) nie może się równać – jeśli chodzi o wzbogacanie wewnętrzne i przynoszone satysfakcje, i to zarówno w przypadku dzieci, jak dorosłych – z wywodzącą się z folkloru baśnią. To prawda, że w warstwie zewnętrznej baśnie niewiele mówią o specyficznych warunkach życia we współczesnym społeczeństwie masowym; baśnie powstały na długo przedtem, zanim pojawiło się ono w historii. Jednak o wewnętrznych problemach istoty ludzkiej i właściwych sposobach radzenia sobie z jej trudnym położeniem w każdym społeczeństwie baśnie mówią znacznie więcej niż jakikolwiek inny rodzaj opowieści dostępnych dziecku. Ponieważ dziecko ma nieustannie do czynienia z otaczającym je społeczeństwem, na pewno nauczy się stawiać mu czoło, jeżeli tylko pozwolą mu na to zasoby wewnętrzne.

Własne życie wydaje się często dziecku niepojęte, dlatego tym bardziej potrzebuje ono sposobności, by móc lepiej zrozumieć siebie w złożonym świecie, z którym będzie musiało się uporać. Dlatego trzeba mu pomóc w pewnym uporządkowaniu chaotycznych emocji. Potrzebuje ono wskazówek, jak wprowadzić ład do swego wewnętrznego domostwa, aby następnie móc nadać ład swemu życiu. Nadto – a w obecnym momencie naszej historii nie wymaga to chyba specjalnych uzasadnień – potrzebuje wychowania, które w subtelny sposób, jedynie przez ukazywanie następstw, pokazywałoby mu wartość zachowań zgodnych z wymogami moralności – nie za pośrednictwem abstrakcyjnych pojęć etycznych, lecz poprzez to, co widzialnie i dotykalnie dobre, i tym samym mające dla dziecka znaczenie.

Tego rodzaju znaczenie dziecko odnajduje w baśniach. Poeci od dawna o tym wiedzieli, jak zresztą o wielu innych prawdach odkrytych przez współczesną psychologię. Schiller napisał: "W baśniach opowiadanych mi w dzieciństwie kryje się głębsze znaczenie niż w prawdach, o których poucza życie" (Dwaj Piccolomini, akt III, scena 4).

Opowiadane wciąż na nowo przez stulecia (jeśli nie tysiąclecia), baśnie wysubtelniały się, zyskując zdolność przekazywania zarówno znaczeń jawnych, jak ukrytych, jednoczesnego przemawiania do wszystkich warstw osobowości ludzkiej, przekazywania swych treści w taki sposób, że dostępne są w równej mierze nieuczonemu umysłowi dziecka, jak wysoko rozwiniętej umysłowości dorosłego. Przyjęto w nich psychoanalityczny model osobowości ludzkiej, kierując doniosłe przekazy do świadomej, przedświadomej i nieświadomej sfery psychiki, niezależnie od tego, na jakim poziomie każda z tych sfer w danym momencie funkcjonuje u konkretnego słuchacza. Opowieści te dotyczą uniwersalnych problemów człowieka, zwłaszcza tych, które zajmują umysł dziecka, przemawiają do jego zaczynającego się kształtować ego (do jego ja w nim) i pobudzają jego rozwój, łagodząc zarazem przedświadome i nieświadome napięcia. W miarę rozwoju fabuły zostają uwyraźnione i ucieleśnione presje id (presje tego w nas); jednocześnie opowieść ukazuje, jak zezwolić na zadośćuczynienie tym spośród nich, które zgodne są z wymaganiami ego (ja w nas) i superego (nad-ja w nas).

Jednakże, jeśli zainteresowałem się baśniami, to nie w rezultacie takiej formalnej analizy ich zalet. Przeciwnie, zainteresowanie moje zrodziło się z pytania, dlaczego dzieci, z którymi miałem do czynienia – normalne i odbiegające od normy, a przy tym mniej lub bardziej inteligentne – czerpią z baśni wywodzących się z folkloru+ więcej satysfakcji niż z jakichkolwiek innych opowieści dla dzieci.

Im bardziej starałem się przeniknąć, dlaczego baśnie z takim powodzeniem wzbogacają wewnętrzne życie dziecka, tym wyraźniej zdawałem sobie sprawę, że w sposób znacznie głębszy niż to się nam zwykle wydaje.

Nie wszyscy czytelnicy pierwszego wydania niniejszego przekładu zwrócili uwagę na to, że rozważania autora i jego tezy dotyczące psychologicznego oddziaływania baśni na dzieci dotyczą pradawnych baśni wywodzących się z tradycji ludowej różnych kultur, przekazywanych i przetwarzanych przez wieki ustnie, a zapisywanych dopiero w nowszych czasach – nie zaś baśni literackich (jak np. baśnie Andersena), czyli utworów pisanych i w całości wymyślanych przez konkretnego autora w czasach współczesnych. Co więcej, owe pradawne baśnie i ich wartości są przeciwstawiane w toku rozważań współczesnym baśniom literackim. Być może dlatego łatwo tę podstawową kwestię przeoczyć, że większość baśni, o których autor pisze, pochodzi ze zbioru braci Grimm, a w potocznej świadomości baśnie z tego zbioru uważa się za utwory, których autorami są bracia Grimm, podczas gdy są to właśnie owe pradawne baśnie ludowe, przez nich tylko zebrane (spisane), choć nie bez ingerencji pisarskiej z ich strony. (Przyp. D. D.) Cokolwiek, o nich  napisano, uwzględniają one rzeczywisty stan, w jakim dziecko znajduje się pod względem psychicznym i emocjonalnym. Mówią one o dręczących je konfliktach wewnętrznych tak, że dziecko je nieświadomie rozumie, oraz – nie bagatelizując niezwykle poważnych zmagań wewnętrznych towarzyszących wzrastaniu – podają przykłady zarówno chwilowego, jak trwałego wyjścia z opresji wewnętrznych.

Gdy stypendium Fundacji Spencera pozwoliło mi podjąć badania nad tym, jaki wkład mogłaby wnieść psychoanaliza w wychowanie dzieci, uznałem, że skoro czytanie dzieciom i czytanie przez dzieci należy do podstawowych środków wychowawczych, dobrze byłoby wykorzystać tę sposobność, aby dokładniej i głębiej zbadać, dlaczego baśnie wywodzące się z folkloru stanowią w wychowaniu dzieci tak cenną pomoc. Mam nadzieję, że właściwe zrozumienie jedynych w swoim rodzaju wartości baśni skłoni rodziców i nauczycieli do przywrócenia baśniom ważnego miejsca, jakie przez wieki zajmowały w życiu dziecka.

cdn…


BAŚŃ I PROBLEMY EGZYSTENCJALNE

ChłopiecW szczególności chodzi o to, że w początkowym okresie życia małe dziecko, jeśli jego potrzeby są we właściwy sposób zaspokajane, ma coś w rodzaju poczucia, że (mówiąc słowami -pojęciami dorosłych) jest jedyne i najważniejsze na świecie: ma wyolbrzymione poczucie własnej wartości i mocy. Tę wczesną fazę życia nazywa się w psychoanalizie fazą narcyzmu pierwotnego. Jest ona dziecku niezbędna do przetrwania i rozwoju. Gdy jednak dziecko nieco podrasta, odkrywa, że nie jest jedyne i najważniejsze na świecie, i że przeciwnie, bardzo mało może, co stanowi dla niego trudny problem psychiczny. To właśnie najogólniej ma się na myśli w psychoanalizie, gdy mówi się o zawodach narcystycznych małego dziecka. (Przyp. D.D. )

Zachowania edypalne, rywalizacja między rodzeństwem, uwolnienie się od zależności dziecięcych, osiągnięcie poczucia własnej odrębności osobowej i własnej wartości oraz wyrobienie w sobie poczucia powinności moralnych – musi mieć możność rozumienia tego, co dzieje się w świadomej sferze jego psychiki, tak, aby mogło radzić sobie również z tym, co dzieje się w jego nieświadomości. Może ono to uzyskać nie w ten sposób, że dzięki racjonalnym wyjaśnieniom pojmie, jaka jest natura i treść jego nieświadomości, ale oswajając się z nią w fantazjach na jawie – przez przetrawianie, przekształcanie i wzbogacanie imaginacyjne elementów opowieści, na które zareagowało w sferze nieświadomej. Tym samym wmieszcza ono treści nieświadome w świadome fantazje, co umożliwia mu uporanie się z owymi treściami. Tu właśnie baśnie okazują swą nieocenioną wartość, bo ofiarowują dziecku takie obszary wyobraźniowe, których nie odkryłoby samo. A jeszcze ważniejszą rzeczą jest, że forma i struktura baśni poddają dziecku obrazy, z których może korzystać, kształtując własne fantazje na jawie, przez co może też nadawać lepszy kierunek swemu życiu.

Nieświadomość to czynnik, który zarówno u dziecka, jak u dorosłego w potężny sposób wpływa na zachowanie. Jeśli jest ona tłumiona i treści nieświadome nie mają dostępu do świadomości, wówczas albo określone obszary świadomości zostają opanowane przez elementy pochodne wobec owych treści nieświadomych, albo dana jednostka zmuszona jest utrzymywać tak silną kontrolę

(Sens psychoanalitycznego określenia "edypalny" zostanie w wielu rozdziałach książki szczegółowo ukazany. Najogólniej chodzi o przeżycia dziecka w tej fazie jego rozwoju, gdy odkrywa ono różnicę płci, a więc również różnicę płci między rodzicami i między własną płcią a płcią jednego z rodziców. Zazwyczaj uczucia dziecka wobec rodzica odmiennej płci i rodzica płci tożsamej ulegają wtedy zróżnicowaniu: pragnie ono silniejszego, a nawet opartego na wyłączności związku uczuciowego z rodzicem płci odmiennej (przy czym uczucia te zabarwiają się erotycznie – na poziomie erotyzmu dziecięcego), a miejsce, jakie w życiu rodzica płci odmiennej zajmuje rodzic płci tożsamej, budzi jego zazdrość, w tym nawet chęć usunięcia rodzica płci tożsamej, choć zarazem nie przestaje go kochać i potrzebować. Te powikłane, sprzeczne, trudne dla dziecka uczucia nazywa się umownie edypalnymi, od imienia bohatera mitu o Edypie, który nie wiedząc, co czyni (nieświadomie), zabił swego ojca i poślubił matkę.)

nad nimi, mającą charakter wewnętrznego przymusu, że osobowość jej doznać może okaleczenia. Jeśli jednak treści nieświadome dopuszczane są w pewnej mierze do świadomości i mogą znajdować wyraz w dziedzinie wyobraźni, wówczas możliwości wyrządzania przez nie szkody – nam samym czy innym – są znacznie ograniczone; część siły, z jaką treści te oddziaływają, może wówczas zostać wprzęgnięta do celów pozytywnych. Jednakże większość rodziców uważa, że należy odwracać uwagę dziecka od tego wszystkiego, co stanowi jego największą udrękę: od nieokreślonych, nie dających się wysłowić lęków i chaotycznych, gniewnych, a nawet gwałtownych fantazji. Wielu rodziców sądzi, że dziecko powinno stykać się jedynie z rzeczywistością świadomości oraz z obrazami, które sprawiają przyjemność i zgodne są z naszymi życzeniami – że winno mieć do czynienia tylko z jasnymi stronami życia. Jednakowoż tego rodzaju jednostronny pokarm żywi umysł też tylko w jednostronny sposób, a tymczasem życie ma nie tylko jasne strony.

Istnieje rozpowszechniony zwyczaj ukrywania przed dziećmi, że źródło tego, iż w życiu bywa źle, leży w znacznej mierze w naszej własnej naturze – w przejawianej przez wszystkich ludzi pochopności do działania agresywnego, aspołecznego, egoistycznego, działania, które wywoływane jest przez gniew lub lęk. Chcemy, aby nasze dzieci wierzyły, że przeciwnie, wszyscy ludzie są na wskroś dobrzy. Dzieci wiedzą wszakże, iż o n e nie zawsze są dobre; a często, nawet gdy są dobre, to wbrew własnym chęciom. Pozostaje to w sprzeczności z tym, co mówią rodzice, i sprawia, że dziecko samemu sobie wydaje się potworem.

W dominującej obecnie kulturze pragnie się stwarzać pozór, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci, że ciemna strona człowieka nie istnieje, i wyznaje się optymistyczną wiarę w coraz-lepszość. Również psychoanaliza uważana jest za coś, co ma uczynić życie lekkim – ale nie takie były intencje jej twórcy. Celem psychoanalizy jest pomaganie człowiekowi, by mógł zyskać możność zaakceptowania problematycznej natury życia, nie dając się pokonać przez nią ani przed nią nie uciekając. Recepta Freuda brzmi, że tylko wówczas, gdy człowiek podejmie odważnie walkę, która sprawia przemożne wrażenie nie dającej żadnych szans, może on wymóc na swym istnieniu sens.

To właśnie w najróżnorodniejszy sposób przekazują dziecku baśnie: walka z poważnymi trudnościami jest w życiu nieunikniona, jest ona nieodłączną częścią istnienia ludzkiego – ale jeśli się nie ucieka przed nią, lecz niewzruszenie stawia czoło niespodzianym i często niesprawiedliwym ciosom, pokonuje się wszelkie przeszkody i w końcu odnosi zwycięstwo.

cdn